Organizator MŚ skompromitował się. Sprawdź, do jakiego miejsca skierowano polskich siatkarzy

Organizator MŚ skompromitował się. Sprawdź, do jakiego miejsca skierowano polskich siatkarzy

„`html

Powitanie w Manili: atmosfera przed mistrzostwami świata siatkarzy

Po wyjściu z samolotu na lotnisku w Manili trudno nie zauważyć Bartosza Kurka – spogląda z plakatu reklamującego rozpoczynające się wkrótce mistrzostwa świata siatkarzy. Formalności na lotnisku przebiegają sprawnie, a gdzieś w tle rozbrzmiewają dźwięki muzyki. To lokalny zespół, który ćwiczy swoją cierpliwość, czekając na sportowców. Nie będąc siatkarzem, można odnieść wrażenie, że gorączka związana z prestiżowym turniejem póki co nie jest szczególnie odczuwalna – poza wspomnianym plakatem kapitana reprezentacji Polski, logiem zawodów widocznym na kontroli paszportowej i przedstawicielami organizatorów śledzącymi przyjazdy gości z długimi listami w dłoniach.

Obsługa lotniska zaskakuje uprzejmością – chętnie odpowiadają na pytania, a jeśli nie potrafią pomóc, zawsze przepraszają z uśmiechem. Uśmiechy wywołują też zaskoczone miny pasażerów, którzy w hali przylotów napotykają kilkuosobową orkiestrę z instrumentami. Ich zadaniem jest witanie wszystkich przyjeżdżających siatkarzy. Ze względu na nieprzewidywalność podróży muzycy spędzają tam długie godziny, niemal nie narzekając, regularnie rozpoczynając grę nawet wtedy, gdy w oddali nie widać jeszcze żadnej drużyny.

Ponad godzinę później entuzjazm wzbudza pojawienie się drużyny bułgarskiej – kibice rozpoznają sportowców zmierzających do autokaru, a zespół muzyczny wraca do oczekiwania na następnych uczestników turnieju.

Warunki pogodowe i pierwsze wrażenia polskich siatkarzy

Jakub Kochanowski wspominał niedawno, że latem poprzedniego roku, gdy reprezentacja Polski rywalizowała w Manili w Lidze Narodów, zmagali się z ponad czterdziestostopniowym upałem, uniemożliwiającym wyjście na zewnątrz. Teraz – podczas wrześniowego pobytu – temperatura oscyluje wokół 30 stopni. Jednak pora deszczowa na Filipinach oznacza częste, intensywne opady i bardzo wysoką wilgotność powietrza, która nie spada poniżej 75%, a w niektóre dni sięga aż 88%. Takie warunki przypominają łaźnię.

Biało-Czerwoni, którzy przylecieli tu w niedzielę i dzień później odbyli pierwszy trening, szybko odczuli specyfikę tej pory roku. Norbert Huber relacjonował w wiadomości przesłanej dziennikarzom, że aura jest deszczowa, powietrze ciężkie i wilgotne, w budynkach panuje chłód, a niektóre miejsca odznaczają się nieprzyjemnymi zapachami. Pomimo średnich wrażeń nie dał się jednak zwieść atmosferze – polska drużyna przyjechała na mistrzostwa świata z jasno określonym celem.

Filipińska klimatyzacja i trudności z aklimatyzacją

Obecność wszechobecnej klimatyzacji na Filipinach daje się we znaki od pierwszych chwil – zarówno podczas dziewięciogodzinnego lotu z Dohy do Manili, jak i po przylocie na lotnisko czy podczas przejazdu samochodem. Podróżni okrywają się kocami, by ochronić się przed chłodem. Kto miał okazję wyjść poza terminal, natychmiast poczuł kontrast – uderzenia gorącego, lepkiego powietrza są porównywalne do doznania w fińskiej saunie. Z kolei wieczorami w wilgotnej Manili atmosfera przypomina łaźnię rzymską czy parową.

Korki w Manili – codzienne wyzwanie

Bez względu na porę roku, jednym ze znaków rozpoznawczych filipińskiej stolicy są ogromne korki. Polscy siatkarze doświadczyli tego już podczas drogi na pierwszy trening – trasę, która zazwyczaj trwa siedem minut, pokonali w 45 minut. Jan Firlej przyznał, że to element, na który nie mają wpływu i być może mecze będą wymagały eskorty, natomiast na treningi podróże będą znacznie wydłużone. Organizacyjnie jednak wszystko układa się bardzo dobrze.

Manila od lat „wygrywa” niechlubne rankingi najbardziej zakorkowanych miast świata – z raportu Traffic Index wynika, że przeciętny przejazd na dystansie 10 kilometrów zajmuje tu ponad 25 minut. Mimo ujemnego przyrostu naturalnego liczba mieszkańców rośnie w szybkim tempie – dziś aglomeracja liczy niemal 15 milionów ludzi, a gęstość zaludnienia nie ma sobie równych nawet w Tokio czy Hongkongu.

Transport w stolicy Filipin: komunikacja miejska a rzeczywistość

Manila jako ogromna metropolia wciąż nie posiada podziemnego systemu transportu – jego uruchomienie planuje się dopiero za kilka lat. Za korki w mieście odpowiada nie tylko przeludnienie, ale również niewydolna komunikacja publiczna, niedoinwestowana infrastruktura czy stale rosnąca liczba samochodów prywatnych. Dodatkową przeszkodą w poprawie sytuacji są korupcja i ograniczona władza lokalna.

  • Na 1 km2 w niektórych dzielnicach przypada nawet 17 759 mieszkańców.
  • Obecnie przejazd 26 kilometrów przez miasto zwykle zajmuje około godziny.
  • Komunikacja miejska obejmuje małe autobusy, jeepneye oraz moto-taksówki zwane tricycle.

Nawet w godzinach wieczornych w transporcie publicznym panuje ogromny tłok – trudno znaleźć wolne miejsce w wagonie. W kolejnych dniach przybywający mają okazję przekonać się, czy łatwiejszą opcją będzie przemieszczanie się pieszo w tropikalnej wilgoci, czy stanie w niekończących się korkach największego miasta świata.

„`