20 lipca, 2024

Kryzys we Francji: Osłabiony Emmanuel Macron w otoczeniu zaniepokojonych doradców – sytuacja przypomina „ostatnią wieczerzę”

Kryzys we Francji: Osłabiony Emmanuel Macron w otoczeniu zaniepokojonych doradców - sytuacja przypomina "ostatnią wieczerzę"

„Niepokój, niezrozumienie, złość”, Macron siedzi przy stole w bogatej komnacie pałacu Elizejskiego. Na twarzach jego najbliższych współpracowników widać napięcie. Fotografka Emmanuela Macrona opublikowała to zdjęcie na Instagramie. Być może jest trochę nietypowe, lecz nikt nie ma wątpliwości, że dosyć dobrze odzwierciedla ono nerwy targające wewnętrznym kręgiem prezydenta.

„Państwa rozbudowują potencjały nuklearne. Znajdujemy się w jednym z najbardziej niebezpiecznych okresów w historii”. Taka gorzka rozpacz stanowi problem dla przyszłości Francji. Jednym z największych pytań stojących przed francuską polityką jest to, kto wypełni ogromną próżnię w politycznym centrum, gdy prezydentura Macrona dobiegnie końca w 2027 r.

Ci, którzy szukają liberalnego zbawiciela, będą rozczarowani. Centrowa koalicja Macrona może zostać rozbita w głosowaniu obejmującym dwie tury — 30 czerwca i 7 lipca — zarówno przez lewicę, jak i skrajną prawicę. Tymczasem sojusznicy prezydenta w starciu wydają się raczej szukać strategii wyjścia z tej sytuacji niż chwały.

Nieprzychylne komentarze na temat francuskiego prezydenta, kiedyś pokątnie szeptane, są teraz wyrażane otwarcie. Lojalista Macrona, Le Maire, powiedział, że prezydent podjął decyzję o rozwiązaniu parlamentu samodzielnie — i że wybór ten „wywołał w naszym kraju, wśród Francuzów, wszędzie, niepokój, niezrozumienie, a czasem złość”, jak to ujął we francuskim radiu.

To zdecydowany sprzeciw ze strony Le Maire’a, który zaledwie kilka tygodni temu był typowany na kandydata Macrona na wszechmocną rolę komisarza do spraw gospodarki UE, aby wspierać agendę przemysłową Francji w Brukseli. Nadchodzi europejskie pokolenie „obcokrajowcy precz!”. Młodzi mają dość. „Nie możemy już bezpiecznie wychodzić z domu”.

  1. Termin wyborów parlamentarnych utrudnił życie sojusznikom Macrona, którzy nawet nie zaczęli przygotowywać się do pojedynku ze skrajnie prawicową Marine Le Pen w następnych wyborach prezydenckich w 2027 r.
  2. Macron nie może ubiegać się o reelekcję, a kilku partnerów koalicyjnych, w tym premier Gabriel Attal, były premier Edouard Philippe i minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin, starają się o jego stanowisko.

Teraz, gdy centrum polityczne chwieje się w posadach, niektórzy idą własną drogą i zajmują bardziej niezależne stanowiska. „Stoimy w obliczu historycznego momentu dla narodu”.

Oto scenariusze [KOMENTARZ]

Na szczycie listy tych, których ambicje zostały udaremnione, znajduje się Gabriel Attal. Młody premier siedzi naprzeciwko Macrona na czarno-białym zdjęciu. Po rozwiązaniu parlamentu przez 24 godziny unikał opinii publicznej. Attal pojawił się ponownie w ubiegły wtorek, aby zdyskredytować decyzję Macrona jako „nagłą” i „brutalną”.

Pomimo oczywistego przerażenia decyzją o rozwiązaniu parlamentu, stwierdził później: „teraz nie czas na wątpliwości”. Ale co stanie się z Gabrielem Attalem? Przed wyborczym gambitem Macrona 35-latek był wschodzącą gwiazdą centryzmu, politykiem bardziej popularnym niż prezydent.

  1. Szykowano go do objęcia najwyższego stanowiska w kraju. W wyborach do UE Attal był przedstawicielem młodego pokolenia, który stawał w szranki z Jordanem Bardellą, jeszcze młodszym liderem prawicowego Zgromadzenia Narodowego.
  2. Jak na ironię, Bardella jest teraz typowany na następcę Attala w Matignon, okazałej rezydencji francuskich premierów.

„Biorąc pod uwagę, że Attal był bardzo zaangażowany w wybory europejskie jako broń przeciwko Bardelli, poważna porażka poniesiona przez partię Macrona nie pomoże mu w realizacji jego perspektyw. On również ucierpi, ponieważ reklamował się jako naturalny następca Macrona” — powiedział Bruno Cautres, badacz polityki z francuskiego uniwersytetu Sciences Po.

  • „Koalicja prezydenta Francji szybko się rozpada”

Attal został również upokorzony poprzez wykluczenie go z ostatnich konsultacji politycznych Macrona, pomimo faktu, że przedterminowe wybory prawie na pewno zakończą jego premierostwo. Po jednej stronie Attala na zdjęciu jest minister spraw wewnętrznych Darmanin, przyciskający dłonie — jakby w modlitwie — do twarzy. Po drugiej stronie znajduje się przewodnicząca francuskiego parlamentu Yael Braun-Pivet, która ponuro robi notatki.

POLITICO dowiedziało się, że powiedziała Macronowi, iż uważa, że Macron podejmuje złą decyzję. Później stwierdziła, że uważa, iż „istnieje inna ścieżka”, polegająca na budowaniu koalicji zamiast rozpisywania wyborów. Jest też były premier Philippe, który wyraźnie zachowuje dystans. „Światowy rekord zdrady”. Francję ogarnia polityczna gorączka.

Absurdalne sceny. „Jestem zniesmaczony i zraniony” Philippe, który pełnił funkcję premiera w latach 2017-2020, był postrzegany jako kolejny centrowy prezydent kraju, ale od dawna drażni go obietnica pozostania „wolnym, ale lojalnym” wobec Macrona.

W ostatnich dniach Philippe mocniej zdystansował się od wewnętrznego kręgu Macrona, nazywając porażkę w wyborach do UE „odrzuceniem prezydenta” i kwestionując, czy Macron powinien brać udział w kampanii. W nadchodzących wyborach parlamentarnych partia „Horyzonty” Philippe’a po raz pierwszy wystartuje jako odrębna partia, co oznacza pewną niezależność finansową.

Zaczął również pielęgnować relacje z konserwatywnymi politykami partii Republikanie.

„Koalicja prezydenta Francji szybko się rozpada, a partnerzy koalicyjni odchodzą” — powiedział analityk polityczny Morel. Ale chociaż Philippe, który pozostaje popularny za zarządzanie pandemią koronawirusa, unikał polityki krajowej przez ostatnie cztery lata, wiele ryzykuje, jeśli wyborcy zwrócą się przeciwko obozowi Macrona.

Piotr Ibrahim Kalwas: Rozmawiam z francuskimi przyjaciółmi o wyniku wyborów. Mówią, dlaczego wygrała skrajna prawica [KOMENTARZ]

Według Morela wybory parlamentarne prawdopodobnie wzmocnią lewicę i Zgromadzenie Narodowe Le Pen. Ugrupowania te będą postrzegane jako najsilniejsze alternatywy w 2027 r. — Po Macronie istnieje ryzyko, że centrum ponownie stanie się miejscem, w którym politycy umierają — powiedział.