20 lipca, 2024

Francja stoi w obliczu zmiany biegu wydarzeń po wyborach – prognoza na nadchodzące dni [ANALIZA]

Francja stoi w obliczu zmiany biegu wydarzeń po wyborach - prognoza na nadchodzące dni [ANALIZA]

„Francja jak Polska Jarosława Kaczyńskiego albo Węgry Viktora Orbana”. Zła wiadomość dla Warszawy: to będzie inna ukraińska polityka Paryża Prognozy oparte na sondażach exit poll pokazują, że bezwzględna większość parlamentarna jest w zasięgu Marine ręki Le Pen. Jeśli Zgromadzenie Narodowe rzeczywiście ją zdobędzie, prezydent Emmanuel Macron będzie zmuszony powołać pierwszy demokratycznie wybrany skrajnie prawicowy rząd we współczesnej historii Francji.

Wciąż nie jest jednak jasne, kto zmierzy się w drugiej turze wyborów. Będzie to zależeć od tego, jak francuski partie zachowają się w obliczu możliwego zwycięstwa skrajnej prawicy. Oto co wyniki pierwszej tury wyborów parlamentarnych we Francji mogą oznaczać dla głównych graczy.

Marine Le Pen na silnej pozycji

Zjednoczenie Narodowe jest na dobrej drodze do uzyskania najlepszego w historii kraju wyniku w pierwszej turze wyborów parlamentarnych. Marine Le Pen zapewniła sobie ponad 50 proc. głosów w swoim rodzinnym regionie Henin-Beaumont w północnej Francji. Z kolei jej siostra, Marie-Caroline Le Pen, zajęła pierwsze miejsce w zachodnim regionie Sarthe, który dotychczas był bastionem kandydatów centroprawicowych.

— Francuzi bez żadnych wątpliwości pokazali, że chcą zmienić bieg wydarzeń po siedmiu latach korodującej władzy. Wciąż jednak nic nie jest wygrane. Druga runda będzie decydująca — powiedziała Le Pen w swoim wieczornym przemówieniu wyborczym.

Polityczne trzęsienie ziemi we Francji, służby w stanie gotowości. Wszystko, co wiemy do tej pory o wynikach wyborów Marine Le Pen jest na silnej pozycji. Niezależnie od tego, czy jej partia wygra drugą turę wyborów parlamentarnych, czy nie, tworzy sobie grunt do tego, by zwyciężyć w ważniejszym wyścigu w 2027 r. — w wyborach prezydenckich.

Jordan Bardella uderza w lewicę

Przewodniczący Zjednoczenia Narodowego Jordan Bardella liczy na to, że jeśli jego partia w niedzielę wygra, on sam obejmie stanowisko premiera. Podczas swojego przemówienia wygłoszonego w niedzielę po ogłoszeniu wyników pierwszej tury nie skrytykował obozu Macrona. Zamiast tego wycelował w lewicę, która zajęła drugie miejsce.

Powiedział, że lewicowy Nowy Front Ludowy byłby „egzystencjalnym zagrożeniem dla narodu” i oskarżył tę partię o chęć rozbrojenia policji i otwarcia francuskich granic dla migrantów, a także o „brak granic moralnych”.

Upadek Emmanuela Macrona

Największym przegranym tej nocy jest Emmanuel Macron. Centrowa koalicja, która znacząco przegrała ze swoimi rywalami, prawdopodobnie straci dziesiątki ze swoich 250 miejsc, które obecnie posiada w Zgromadzeniu Narodowym. Wczesne szacunki wykazywały, że obóz prezydencki został wyeliminowany w niemal połowie wszystkich okręgów.

Decyzja Macrona o rozpisaniu przedterminowych wyborów po fatalnym wyniku jego partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego w zeszłym miesiącu wprawiła w osłupienie nawet jego własny obóz. Jego kluczowi sojusznicy, w tym minister gospodarki Bruno Le Maire i były premier Edouard Philippe, otwarcie skrytykowali posunięcie prezydenta o rozwiązaniu parlamentu.

Osłabiony Jean-Luc Melenchon

Choć lewicowy sojusz Francji Niepokornej, Zielonych i Socjalistów uzyskał 28,1 proc. głosów, ma niewielkie szanse na zwycięstwo. Nowy Front Ludowy jest zrestartowaną wersją ugrupowania kierowanego przez twardego lewicowca Jean-Luca Melenchona. Był on mocno krytykowany za niechęć do ustąpienia mimo udanej kampanii kandydata wspieranego przez socjalistów Raphaela Glucksmanna w wyborach europejskich. W jego obozie trwa walka o przywództwo.

O najwyższe stanowisko ubiegają się wschodzące lewicowe postacie, takie jak Francois Ruffin.