20 lipca, 2024

Spadek liczby stoisk z oscypkami na Krupówkach – Brak zainteresowania wynajmem i wzrost cen?

Spadek liczby stoisk z oscypkami na Krupówkach - Brak zainteresowania wynajmem i wzrost cen?

Jeszcze pod koniec maja na łamach Interii Biznes informowaliśmy o tym, że w tym sezonie. Zdaniem górali, wszystko przez do sprzedaży uwielbianych przez Polaków serków.

Handlarze, którzy rozmawiali z Onetem, nie kryli wówczas oburzenia. Wskazywali, że. Wówczas ze strony sprzedawców pojawiły się nawet głosy, które wskazywały na to, że.

Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, jeszcze kilka lat temu na najpopularniejszym deptaku. Choć punkty sprzedaży nie miały dostępu do wody, ogrzewania i prądu, cieszyły się dużym powodzeniem i.

Sytuacja uległa diametralnej zmianie podczas pandemii koronawirusa. Zarządzające do sprzedaży produktów regionalnych w nie przychyliło się wówczas do prośby górali, którzy wnioskowali o zawieszenie lub obniżenie opłat na jakiś czas, mając na uwadze wprowadzone restrykcje.

Część z nich przeniosła swoje stoiska w inne, równie ruchliwe miejsca, w tym np. w okolice Zakopianki. Czerwcowy przetarg na w najbardziej pożądanych lokalizacjach, czyli, mógł nie spełnić oczekiwań ZCK. Dlaczego?

Na nie było chętnych na wynajem. Jak zauważa dziennik, powodem były przede wszystkim wysokie ceny, które zniechęciły potencjalnych najemców. Dodajmy, że umowę dzierżawy na wynajem takiego punktu sprzedaży zawiera się na okres od 1 lipca 2024 do 30 czerwca 2025 r.

Niewykluczone, że tym razem jednak znajdą się chętni, ponieważ – z 5 tys. zł do. ZCK zapewnia jednak, że na wynajmie stanowisk zarobi więcej niż rok temu. – na Krupówkach i pod Gubałówką – powiedziała w rozmowie z „Gazetą Krakowską” Beata Majcher, dyrektor ZCK.

Szefowa instytucji odniosła się również do. – Oscypki nie zdrożeją. Turyści, którzy odwiedzą latem, produktów regionalnych – powiedziała. – Jesteśmy w trakcie rozmów z dzierżawcami w sprawie promocji produktów regionalnych i poprawy warunków ich pracy, to wymaga zaplanowanych już rozmów z UMZ – dodała Beata Majcher, której słowa przytacza „Gazeta Krakowska”.