13 lipca, 2024

Francja zasługuje na naszą stanowczą decyzję. Strategia Emmanuela Macrona i lewicy wywołuje oburzenie skrajnej prawicy.

Francja zasługuje na naszą stanowczą decyzję. Strategia Emmanuela Macrona i lewicy wywołuje oburzenie skrajnej prawicy.

We wtorek szanse na triumf skrajnej prawicy w tych emocjonujących wyborach do francuskiego parlamentu znacznie spadły. Centrowi i lewicowi kandydaci niechętnie połączyli siły, aby powstrzymać Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen przed przejęciem władzy. Według szacunków agencji prasowej AFP i gazety „Le Monde” co najmniej 200 kandydatów zarówno z lewicowego sojuszu, jak i centrowej koalicji prezydenta Emmanuela Macrona w ostatniej chwili wycofało się ze startu. Poparli tych, którzy mają największe szanse na pokonanie nacjonalistów. Ich decyzje mogą przesądzić o wyniku niedzielnego głosowania w drugiej turze — i o tym, czy Francja, po raz pierwszy w historii nowoczesnej republiki, będzie miała skrajnie prawicowy rząd.

Francja jak Polska Jarosława Kaczyńskiego albo Węgry Viktora Orbana. Zła wiadomość dla Warszawy: to będzie inna ukraińska polityka Paryża. Taktyczna rezygnacja podzieliła obóz prezydencki. Niektórzy politycy wagi ciężkiej odmówili podporządkowania się partyjnej linii, nawet gdy zarówno prezydent Macron, jak i jego premier Gabriel Attal wezwali do wycofania się z gry i to na dużą skalę. Bezprecedensowa sytuacja. Francuski system wyborczy zwykle nie tworzy tak skomplikowanego obrazu — ale szokująca decyzja Macrona o rozwiązaniu parlamentu w celu przyspieszonego głosowania po przegranych wyborach do Parlamentu Europejskiego ze skrajną prawicą w zeszłym miesiącu pogrążyła krajową scenę polityczną w chaosie.

Gwałtowne zmiany w walce o Zgromadzenie Narodowe we Francji

Wyborcy wybierają posłów do francuskiego Zgromadzenia Narodowego w 577 okręgach wyborczych. Do uzyskania bezwzględnej większości potrzebne jest 289 mandatów. W 2022 roku zaledwie w kilku okręgach do drugiej tury przeszło co najmniej trzech kandydatów. Jednak w tym roku w ponad 300 okręgach do drugiej tury zakwalifikowała się trójka kandydatów. Co do zasady są to jeden kandydat ze skrajnej prawicy, jeden z lewicowego sojuszu i jeden z centrowego bloku Macrona. Francja znajdzie się na nieznanych wodach. Jest tylko jedno wyjście, jak zapobiec triumfowi skrajnej prawicy — ale zaboli Emmanuela Macrona.

Fala rezygnacji wśród kandydatów

Przeprowadziło to do gorączkowych zakulisowych dyskusji na temat tego, czy kandydaci powinni zrezygnować i zjednoczyć się przeciwko Le Pen. Mieli oni czas na podjęcie decyzji do godziny 18:00 we wtorek. Setki rezygnacji w całym kraju. Według szacunków „Le Monde” 130 kandydatów z lewicowego Nowego Frontu Ludowego (na 446, którzy zakwalifikowali się do drugiej tury) i 81 kandydatów z obozu Macrona (z 319) wycofało się z wyścigu.

Oficjalne informacje nie będą dostępne, dopóki dane nie zostaną scentralizowane przez francuskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Ta fala rezygnacji oznacza, że w drugiej turze po trzech kandydatów będzie startować w mniej niż 100 okręgach. W niedzielę, w pierwszej turze głosowania, skrajnie prawicowa partia Le Pen, Zjednoczenie Narodowe, znalazła się na prowadzeniu, wyprzedzając lewicowy sojusz. Centrowa koalicja Macrona pozostała w tyle na trzecim miejscu.

Kompromis narodowców i zwolenników centroprawicy

W niedzielę wieczorem faktyczny lider lewicowego sojuszu, Jean-Luc Melenchon, wezwał osoby z trzeciego miejsca z jego obozu do wycofania się z lokalnych wyścigów, aby powstrzymać ZN. Kompromis, który zabolał obie strony. Podobne przesłanie do swojego obozu miał premier Gabriel Attal: W takich okolicznościach Francja zasługuje na to, abyśmy się nie wahali. Oboz Macrona z trudem trzymał się oficjalnej linii. Kluczowe postacie odmówiły poparcia skrajnie lewicowych kandydatów, których platforma obejmuje ogromne wydatki publiczne w już głęboko zadłużonym kraju.

  • Dla niektórych centrystów lewicowa partia Francja Niepokorna i jej lider Melenchon stanowią takie samo lub nawet większe zagrożenie niż Le Pen.

  • Sam Macron spędził większość tej kampanii na potępianiu polityki sojuszu Nowego Frontu Ludowego jako „groteskowej” i destrukcyjnej dla Francji.

  1. Przeciwnicy potępiali skrajną lewicę, ostrzegając, że jej plan wydatków doprowadzi kraj do bankructwa.

  2. Oboz Macrona skoncentrował się na twardym sprzeciw ze strony Francji Niepokornej wobec izraelskiej wojny w Strefie Gazy, oskarżając ich o antysemityzm.

Tymczasem skrajnej prawicy często zarzuca się nieprzygotowanie do rządzenia i niespójność w polityce gospodarczej, a w kwestii imigracji forsowanie środków, które dzielą społeczeństwo. Minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire, który nie ubiega się o reelekcję, powiedział, że nie popiera głosowania na Francję Niepokorną, nawet w starciu z kandydatem Zjednoczenia Narodowego.

Inni politycy, np. Dominique Faure, ustępująca minister do spraw władz lokalnych i obszarów wiejskich, postąpili zgodnie z instrukcjami rządu, ale dali jasno do zrozumienia, że się z nimi nie zgadzają. „Utrzymanie mojej kandydatury byłoby dla mnie najlepszym rozwiązaniem w walce ze skrajnościami” — napisała Faure we wtorek, ogłaszając wycofanie się po intensywnych naciskach ze strony prezydenta i premiera.